Kochani rozsyłajcie info!!!
Może stanie się cud i sunie wrócą do domu!!!
a oto info od właściciela
"Od połowy stycznia 2016 roku wytrwale poszukujemy dwóch naszych suczek- 10 i 12- letnich Cane Corso, które zniknęły z podwórka.
Znaleźliśmy je w pobliskiej wsi (Tur Dolny) i wezwaliśmy policję. Gdy przyjechali na posesję nie było już żadnego psa (nawet nielegalnie przetrzymywanych hartów). Dla znalazcy wyznaczyliśmy nagrodę 2500 zł. Gdy rozdawaliśmy ogłoszenia dowiedzieliśmy się, że psy zostały wyprowadzone tylną bramą do lasu- albo uciekły, albo je wypuścili. Zaczęły się pokazywać coraz bliżej domu. Przeczesywaliśmy lasy, szukaliśmy śladów na śniegu. Nasze nawoływania nic nie dały.
Pewnej nocy pokazały się w kolejnej wsi (Bełk). I znowu ślad się urwał. Pomagali nam okoliczni mieszkańcy, którzy lepiej znali okolicę.
29 stycznia zostały zauważone w Opatkowicach Drewnianych. Na nowo zaczęliśmy przeszukiwać pobliskie tereny, znałam tam już każdy krzak, dziurę i wysypisko śmieci.
Po tygodniu dostałam telefon, że jedną z suk widziano na Hyłce koło Michałowa i dzień wcześniej w Michałowie- zmieniliśmy obszar poszukiwań- 8 lutego Młodzawy leśniczówka i Zakrzów. Zmyśleliśmy, że wracają do domu (robiły prawie idealne koło). Nie wróciły, prawdopodobnie przeszkodziła im rzeka. Ogłoszenia rozwieszane na drzewach, tablicach informacyjnych, słupach ani te opublikowane za pomocą portali społecznościowych nic nie pomogły.
Szukaliśmy w ciemno, nie mieliśmy pojęcia jaki teraz obrały kierunek- 15 marca Michałów.
24-26 marca widziane były w Michałowie. Tuż za cmentarzem siedziały w ogrodzie na tyłach domu. Kobieta nie wiedząc, że ich szukamy przegoniła je dalej.
O tym fakcie poinformowałam na stacji paliw znajomego. Stał koło nas również chłopak z młodszym bratem z Sędowic. Wiedział doskonale w jakim kierunku zmierzają. To właśnie jego wskazał świadek, że razem z sąsiadem mieli moje suki. Byliśmy u nich, ale psów już tam nie było.
Widocznie za mało było im pieniędzy, bo jak bo jak ustaliła policja pytali na stacji benzynowej: To ile ona daje za te psy?
W tym miejscu kończy się człowieczeństwo- ile?
Wszystko się zgadzało: czas, miejsce i podejrzani z podejrzaną opinią. Dla mnie są to ludzie mniej warci niż obornik na polu-z niego jest przynajmniej pożytek. Zresztą moja opinia pokrywa się z opinią ich współmieszkańców.
Tu w Sędowicach ślad się urwał. Pomimo podniesienia nagrody do 5000 zł i poszerzenia obszaru poszukiwań nikt psów nie widział, nikt nie dzwonił. To było dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że ludzie zaczęli pracować na polach.
Wspólnie ze znajomymi przemierzyliśmy około 12000 km. Nie zliczę tych przebytych na piechotę w śniegach i mrozach.
Dziękuję wszystkim ludziom, leśniczym, myśliwym i rolnikom, którzy pomagali w poszukiwaniach. Szczególnie dziękuję Pani Uli Białobokowej ze Stadniny Koni w Michałowie, która w poszukiwania zaangażowała wszystkich znajomych. Oni wszyscy rozumieli, że suki chcą wrócić do domu tym bardziej, że żyją krótko i zostało im mało czasu.
Teraz pozostaje mi tylko prosić Was o pomoc. Zwróćcie uwagę, może ktoś nagle od kwietnia jest w posiadaniu takich psów. Obie mają kopiowane uszy i ogony. Starsza jest delikatniejsza z nalotem brązu na sierści.
Mile widziane zdjęcia wysłane na numer 533-803-015 lub na adres e-mail gacki@wp.pl. Będę mogła szybciej rozpoznać czy chodzi o moje zguby.
Dziękuję"