Zadano nam pytanie ,któregoś dnia ..
-" Dlaczego wybraliście tak odległe miejsce jak Domek Na Prerii ,by trzymać tam psy- waszych podopiecznych ?" ..
Otóż Kochani odpowiadamy. BO NIE MOGLIŚMY WYMARZYĆ SOBIE LEPSZEGO MIEJSCA I BARDZIEJ WSPANIAŁYCH LUDZI !
Najlepiej zobrazuje kim są i jakie mają podejście do życia historia jaka przytrafiła się nam ostatnimi czasy, gdy pojechaliśmy zakupić rzeczy z likwidowanego schroniska. ..może tym razem niech Ewelina Klecan opowie o tym ..
"Pewnego dnia dostałam info od mojej ukochanej Asi Ptaszyny :):
Likwidacja schroniska pod Wyszkowem.
Pomyślałam :rewelacja,.. daleko ..poradzimy. .
Dostałam zaraz telefon .
Zadzwoniłam i bajkowa, czasem smutna historia zaczęła pisać się dla nas wszystkich...
Odebrał telefon starszy, zmęczony pan i opowiedział mi chaotycznie, bardzo zdenerwowany o powodach likwidacji jego ,,dziecka, ,..
Spytał kim jestem, więc przedstawiłam siebie, naszą fundację i jakoś tak ,jak to ja zaczęłam mówić czym się zajmuję. Chyba podświadomie chciałam by czuł się bezpieczniej. ..
Okazało się ,że. ..się znamy! !
Hihi znamy się z przed 23 lat. .kiedy to ja byłam młodą stażystką w szkole tresury JM-K a ten właśnie Pan przyjeżdżał z grupą policji ,i egzaminował.
Pamiętam jak wszyscy stali na jego widok na baczność .świetny fachowiec ale..kat ?
Umówiliśmy się na mój rekonesans tuż po jego powrocie ze szpitala tzn za 5 dni.
Leciałam jak na skrzydłach. ..
To co zastałam na miejscu mogę określić tylko jednym słowem szok. ..
Ok 50 letni mężczyzna ,który był na miejscu nazwał się poszkodowanym właścicielem posesji i jak kataryna klepal non stop, że nic nie pozwoli z tąd zabrać bo ...to..bo tamto. .
latał jak opętany opowiadał mi rzeczy, które z minuty na na minutę przyprawiały mnie o mdłości. .Ja stosując metodę "zdartej płyty "mówiłam ze mnie to chyba nie interesuje i czekam na Pana Leszka. ..
Wjechał na podjazd samochód, stanął w bramie. ..podszedł do mnie starszy zgarbiony mężczyzna i poprosił bym poszła do samochodu, bo szef czeka na policję. .
Spojrzałam na swego syna ,odwróciłam się na pięcie i marszowym krokiem udałam się do auta.
......... w samochodzie załadowanym po brzegi siedział wrak człowieka, miał te same oczy co kiedyś, reszta to schorowane strzępy ludzkiej niedoli i chorób. .
Chciało mi się płakać, ale nie wypadało.
Potem ..
..musiała bym napisać chyba esej ,by dokładnie streścić całą tę chorą sytuację. Wiążąc to wszystko : to co dało się nam przez dwa dni zabrać. .nie zginęło i jest bezpieczne.
Reszta podobno ,, została pochowana,, do czasu likwidacji i oczyszczania terenu.
Już niestety wiem ,że było to kłamstwo. ?
Pan Leszek miał tam całe swoje życie.
Wszytko było wartością. Meble, sprzęty nowe AGD RTV, narzędzia, itp itd. .
Nie mogłam inaczej, kazałam im jechać za nami do naszego domu. .
Opuchnięte do granic możliwości nogi,( spał dwa miesiące samochodzie.)
Pan Leszek bije rekordy posiadanych wszelkich poważnych chorób.
-ciężka niewydolność krążeniowa
-niewydolność oddechowa
-cukrzyca z insuliną
-stopa cukrzycowa
-jedna nerka. ..druga słaba
Chyba wszystko Wymieniłam.
To jakie posiada samozaparcie i determinację chyba trzyma go przy życiu.
Ma swoją rodzinę w Lubaniu Śląskim .Jednak pojechał na dwie doby jak doszedł do siebie i wrócił. ..
Bo musi tu wszystko dokończyć. ...
Bo psy to jego życie. .
Teraz my i nasze psy, jesteśmy jego życiem. .
Mam nadzieję, że uda mi się tego uparciucha położyć do szpitala, by spędzić z nim jak najdłużej ile będzie nam dane. .:))
Czeka nas jeszcze dokończenie wszystkiego czego się podjęliśmy. Musimy być tam jeszcze i pomóc w zrównaniu wszystkiego tam z ziemią. Trochę z tym wszystkim technicznych problemów ale ..
słowo się rzekło"
..czy więcej słów potrzeba ?
Ewelina tworzy wraz z rodziną tak niesamowite miejsce ,że każdy tam czuje się jak w domu u siebie <3
Mamy nadzieję, że i Pan Leszek jest tam teraz spokojny i szczęśliwy <3
DOBRO POWRACA ..bądźcie mimo tego całego szaleństwa na świecie dobrzy dla siebie Kochani i rozglądajcie się ..może ktoś obok Was potrzebuje dziś waszej wyciągniętej dłoni