Ehśśś
Kochani teraz ogromne wsparcie w postaci dobrej energii nam potrzebne ..dokładniej Robertowi i Oli i Diego.
To psie jest zmasakrowane psychicznie..Dyzio nasz z piwnicy po 2 latach nie miał takiej psychiki ..Dorównać agresją może mu jedynie Burbon..choć i tu różnice widać. Diego z rodowodu Casper..to prawdziwy duch ..Zamknięty w sobie ,agresywny do granic możliwości. Nie pozwala zbliżyć się nikomu do siebie. Kojec został dziś wzmocniony -chciał go roznieść. Na wszystko reaguje złością i zębami. Jutro przyjedzie weterynarz . Zostanie podany lek uspakajający. W tym czasie Ola z Robertem zdejmą kaganiec ,który już jak widać chłopak sobie podczas transportu rozpracował. Zostaną zdjęte liny ,z którymi przyjechał. Zostanie pobrana krew do badań i sprawdzone zostanie jak zdrowotnie chłopak się trzyma. Teraz jak się trzyma Ola i Robert ? hymmm..mamy ogromne obawy czy podołają temu ciężarowi ..czy chłopak doceni ich serce..Mamy strach w sercu ..ale i nadzieję ,że się nie załamią ..że nie podadzą ..choć nie jedna osoba z naszego grona po zobaczeniu co ten pies wyrabia już się wycofała i rozłożyła ręce. Kochani nie wiemy czy się uda mu pomóc. Okazało się ,że pies kilku właścicieli . Rok podobno w Kalingradzie spędził. Półtora roku u 1 właściciela spędził na balkonie w czyś skleconym na kształt budy. Co z nim było robione ..jak był traktowany -możemy tylko się domyślać..i możemy teraz jedynie błagać kogoś kto tam w górze czuwa nad nami by się teraz skupił nad domem Pawła i Oli ..by pochylił się nad tym psem..By Diego udało się okiełznać i jego zmasakrowaną psychikę udało się wyprostować. Dziękujemy Oluś i Robercie ,że daliście mu szansę..jesteśmy każdą myślą przy Was.