Nie bierz psa na ręce, widząc innego psa zbliżającego się z naprzeciwka. Nie głaszcz go, gdy podchodzi do ciebie zaniepokojony burzą. Nie zabieraj go do domu gdy podbiega do ciebie, przestraszony zbyt gwałtowną zabawą innych psów w parku. Nauczysz go, że powinien się bać. Czy słyszeliście podobne zalecenia? Z dużym prawdopodobieństwem tak. Są bardzo popularne, niezależnie od podejścia szkoleniowego – powtarzają je zarówno zwolennicy awersji, jak i ci preferujący szkolenie pozytywne. Ale czy emocji można się nauczyć? Czy można je wzmocnić, tak jak zachowanie? Czy pocieszanie psa jest nagrodą?
Nie pocieszaj psa, czyli chcemy dobrze, a wychodzi jak zwykle
Powstrzymywanie się od pocieszania psa to bardzo popularna porada dla psich opiekunów. Głaskanie, przytulanie, branie na ręce lub kolana, mówienie do zwierzęcia pokrzepiającym czy współczującym tonem ma w powszechnej opinii sprawić, że:
poczuje, że dzieje się coś niepokojącego, skoro i człowiek zmienił zachowanie,
nauczy się, że strach daje mu uwagę człowieka.
Uwaga jest nagrodą, kiedy obdarzamy nią zachowanie psa, nie jego emocje (fot. Marcel)
Z nakazem niepocieszania psa można spotkać się na zajęciach psiego przedszkola, na szkoleniu, w rozmowie ze znajomymi psiarzami. Przekonani, że robimy to co najlepsze dla naszego psa zaciskamy zęby, powściągamy empatię, ignorujemy oznaki jego strachu i stresu. Nie chcemy przecież, by utwierdził się w swoim strachu przed burzą, obcymi, fajerwerkami, nowymi miejscami. Robimy coś, co stoi w sprzeczności z naszą opiekuńczą naturą, powodowani wiarą, że pies tylko na tym zyska. To przekonanie jest w nas żywe i ciągle powielane. Bardzo długo wydawało mi się, że tak właśnie należy reagować (a właściwie nie reagować) na psi strach. A niekoniecznie.
Emocje, myślenie i procesy uczenia się
Żeby zrozumieć związki pomiędzy lękiem, uczeniem się i pocieszaniem, trzeba sięgnąć do podstaw wiedzy o funkcjonowaniu mózgu. Procesy uczenia się są uniwersalne, niezależnie od gatunku zwierzęcia. Tak samo jest z procesami emocjonalnymi. Na korzyść zrozumienia zależności uproszczę to maksymalnie. Za myślenie, kojarzenie i uczenie się odpowiada jeden moduł, za emocje drugi. Moduł emocjonalny jest szybki, zawsze działa jako pierwszy, szczególnie w sytuacjach nowych i nie do końca poznanych. Każda z emocji ma swoje szczególne funkcje. Nie przesadzę jednak pisząc, że ich podstawową funkcję można sprowadzić do ratowania życia. Muszą więc być szybkie i determinować działanie (lub jego brak). W tym samym czasie moduł racjonalny ociąga się nieco z tyłu. To ogromny, ciężki i superskuteczny komputer. Takie systemy nigdy nie są demonami szybkości – podobnie jest z tą częścią ssaczego mózgu.
„Zmokłam, pomóż” czy może „To co robimy?”? (fot. Pamburynek)
Emocje i poznanie (myślenie, uczenie się) niezbyt dobrze działają, gdy próbujemy użyć ich jednocześnie. Organizm owładnięty silnymi emocjami zawłaszcza procesy poznawcze na użytek utrzymania się przy życiu. Ogarnięci lękiem czy podekscytowaniem niezbyt dobrze skupiamy się i uczymy. Nasza uwaga jest potrzebna, by skutecznie uciekać, walczyć lub korzystać z sytuacji. Uczymy się jedynie skojarzeniowo. Przyczynowo – skutkowe uczenie się jest wyłączone.
Gdy pies się boi, nie uczy się. Nie da się wzmacniać emocji, a jedynie zachowania. Gdy pies jest przestraszony, nie możemy swoją uwagą wzmocnić jego strachu. To po prostu tak nie działa. Odmawiając mu pocieszenia i uwagi, wystawiamy na szwank naszą więź i jego zaufanie do nas. Pocieszanie w chwili, gdy pies czuje się zagrożony nie jest nagrodą, tylko wsparciem.
Anglojęzycznym czytelnikom polecam krótki, ale trafny artykuł Patricii McConnell na ten temat.
Pocieszać czy nie pocieszać?
Wyobraź sobie, że znajdujesz się zupełnie sam w nowym miejscu. Powiedzmy, że po raz pierwszy samodzielnie lecisz samolotem, jesteś na lotnisku i czekasz na odprawę. Dzwonisz do przyjaciela, żeby udzielił ci wsparcia, bo czujesz się samotny, przestraszony, zagubiony.
W pierwszym scenariuszu przyjaciel odbiera twój telefon. Rozmawia z tobą chwilę, mówi ci, że wszystko będzie w porządku. Samoloty nie są ostatecznie takie straszne, a już za trzy godziny lotu przywitasz się z lubianą, a dawno niewidzianą kuzynką, która odbierze cię z lotniska.
W drugim scenariuszu przyjaciel odrzuca przychodzące połączenie. Szkoda mu ciebie, ale wie, że jeśli odbierze i cię pocieszy, następnym razem w takiej samej sytuacji będziesz czuł się jeszcze bardziej zagubiony i przerażony.
Którą opcję wybierasz? Prawdopodobnie druga brzmi dla ciebie dość niedorzecznie. Podobnie jest z psem, który w trudnej sytuacji przychodzi po wsparcie do człowieka, z którym czuje więź. Pocieszaj go mądrze, tak, by nie eskalować jego emocji, ale dać mu poczucie, że jesteś. Pogłaszcz, jeśli domaga się kontaktu fizycznego, usiądź obok, powiedz pogodnym tonem „wszystko jest w porządku”. Nie panikuj, nie używaj przesadnie współczującego głosu, nie płacz i przede wszystkim, nie daj się ponieść własnym emocjom. Nawet jeśli bardzo szkoda ci bojącego się psa, pokaż mu po prostu, że nic się nie dzieje. Jeśli pies nie chce się bawić z innym psem, chowa się za twoje nogi, zabierz go z tej sytuacji.
Kiedy pies się boi, naprawdę cię potrzebuje (fot. Pamburynek)
Wreszcie staraj się odróżniać emocje psa od własnych emocji. Ta ostatnia wskazówka dotyczy zwłaszcza nadmiernej ochrony psa przed kontaktami z przedstawicielami własnego gatunku. Jeśli z naprzeciwka zbliża się spokojny, ale sporo większy od twojego pies, a ty masz odruch wzięcia swojego psa na ręce, zatrzymaj się na sekundę i poobserwuj, pomyśl – kto się boi, ja czy on? Jeśli ty, powiedz sobie, że wszystko będzie dobrze, poluzuj smycz i zrezygnuj z izolowania psa przed kontaktem z innym. Jeśli oznaki stresu okazuje twój pies, lub nadchodzący psiak zachowuje się niepokojąco (jest nadmiernie pobudzony, skacze, wysyła sygnały grożące) – bierz na ręce i zmywajcie się.
Pamiętaj, że jesteś dla niego ostoją bezpieczeństwa. Psy jako zwierzęta bardzo społeczne łatwo zarażają się emocjami – to również aplikacja ratująca życie. Nie podkręcaj jego emocji własnymi, ale pokaż mu, że może na ciebie liczyć. Nie martw się – na pewno nie wzmocnisz jego strachu.