FIDEL R.I.P.
❤️ [*]

"Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie. Nagle za krzaka wyszedł Diabeł:
- Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan.
- Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu.
- I co z tego - prychnął Diabeł- nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY.
Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział:
- Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce.
- To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł. Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA.
- Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi.
- Dobrze - odparł dobry pies.
- Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola.
Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat.
- Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie?
- Właśnie o to chodzi.
- Jak to? - zdumiał się pies.
- Będzie cierpiał i będzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu.
Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów. "

I w ten sposób Pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć Człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM. Odchodząc zostawia ból i pustkę, ale także nadzieję na to, że znowu go spotkamy.
Kiedy ludzie, którzy nigdy nie mieli psa widzą, jak ich przyjaciele opłakują śmierć swojego pupila, uważają często, że ta reakcja jest przesadzona. Przecież, „to tylko pies”. Na szczęście, większość z nich nie mówi tego, co myśli, głośno. Ci, którzy kochali choć jednego czworonoga wiedzą: twój zwierzak nigdy nie jest „tylko psem”.
Badania potwierdzają, że dla większości z nas, strata psa jest porównywalna do poczucia straty związanej ze śmiercią bliskiej osoby. W naszej kulturze brak jednak odpowiednich rytuałów, które pomogły by nam przeżyć ten okres żałoby, mimo, że psy są z nami, jako nasi kompani, od jakiś 10 000 lat.
Pewnie sami przyznacie, że relacje z naszymi czworonogami są często bardziej satysfakcjonujące niż nasze ludzkie związki, zwłaszcza, że psy ofiarowują nam bezwarunkowe i bezkrytyczne uczucie przywiązania.
Samo przebywanie i zabawa z psem sprawia, że czujemy się dobrze. Właściciele psów mają lepsze samopoczucie i rzadziej popadają w depresję niż ci, którzy nie mają zwierząt w ogóle.
Psy z kolei potrafią rozpoznać twarz swojego ludzkiego przyjaciela oraz jego emocjonalne stany. Badania wykazały również, że te zwierzęta rozumieją ludzkie intencje, dlatego czasem starają się nam pomóc, a „wyczuwają” i omijają ludzi, którzy traktują nas źle.
Dlaczego żałoba po psie jest tak intensywnym przeżyciem? Psycholog Julie Axelrod uważa, że ból po stracie psiego przyjaciela jest tak trudny, ponieważ tak naprawdę doświadczamy wielu strat w tym samym czasie. Tracimy kompana, źródło bezwarunkowej miłości, świadka naszej codzienności, powiernika, kogoś, kto nas pocieszał i dawał nam poczucie bezpieczeństwa, a może nawet obrońcę i jedynego towarzysza zabaw z dzieciństwa. Śmierć psa poważnie zaburza codzienną rutynę, czasem bardziej nawet niż śmierć przyjaciela bądź innej, bliskiej osoby. To olbrzymi stres. Nie trzeba się tego wstydzić.
Śmierć czworonoga to dramatyczne przeżycie dla jego opiekuna, a nierzadko całej jego rodziny. Smutek, żal, roztrzęsienie, jakie towarzyszą utracie ukochanego psa, są porównywalne do uczuć towarzyszących każdemu zgonowi. Zapewnienie umierającemu zwierzakowi maksymalnej ulgi w cierpieniu, spokoju i cierpliwości, wreszcie kontakt z nieżywym zwierzęciem to tylko niektóre z elementów konieczne do prawidłowego przejścia żałoby.
Psy w naszym społeczeństwie są często traktowane jak członkowie rodziny, mają, więc mnóstwo przywilejów, są brane pod uwagę podczas planowania wakacji, wyjazdów, przeprowadzek itp. Wynika to z silnego związku emocjonalnego, jaki człowiek nawiązuje z psem. W efekcie tego, gdy czworonóg odchodzi z tego świata, borykamy się z silnymi uczuciami smutku i żalu, potęgowanego tym, iż jego śmierć bardzo często rozgrywa się na „naszych oczach”, w bezpośredniej bliskości. To traumatyczne dla wielu przeżycie jest jednak, jak zgodnie twierdzą filozofowie i psychiatrzy, niezbędnym doświadczeniem w procesie rozwoju jednostki.
Jak pomóc w ostatnich momentach
Jeśli nasz pupil zapadł na nieuleczalną chorobę, warto zrobić wszystko, aby maksymalnie poprawić komfort jego życia. Chorobie bardzo często towarzyszy niewyobrażalny ból i stres, dlatego należy zastosować zabiegi paliatywne, które zminimalizują te uczucia. Leki przeciwbólowe możemy podawać tylko w konsultacji z weterynarzem, pamiętając, że nie są to te same tabletki, które podaje się ludziom. Można jednocześnie zastosować specjalistyczne karmy, które dostarczają chorym psiakom niezbędnych składników odżywczych i są tak skomponowane, aby pobudzać słaby apetyt. Cierpiącemu zwierzęciu zawsze należy pomóc, nie można nierozerwalnie wiązać bólu z chorobą, „pozostawiając psa” samemu sobie. Długotrwały ból fizyczny powoduje stan wycofania i otępienia, nie musi zaś wbrew powszechnej opinii być przyczyną do skomlenia czy wycia. Psy bardzo często znoszą ból w ciszy, „nie skarżąc się”. W tych trudnych momentach należy zapewnić im dużo spokoju i ciszy, nie zmuszać do spacerów, zmiany miejsca itp. Zastosowanie zabiegów mających na celu zniesienie bólu, poprawę apetytu i komfortu życia, pozwala często opóźnić decyzję o nieuchronnej w wielu przypadkach eutanazji.
Kontrowersyjna eutanazja
To farmakologiczne spowodowanie łagodnej i szybkiej śmierci. Zabieg ma zarówno wielu przeciwników, jak i zwolenników „śmierci naturalnej”, jednak jak dotychczas jest jedynym sposobem na skrócenie ogromnego cierpienia i męki, jaką może wywoływać choroba, czy mechaniczne uszkodzenie ciała. Wskazaniem do niej jest zatem nieuleczalna choroba powodująca długotrwały, niemożliwy do zniesienie ból. Ale nie tylko, zdarza się przecież, że zdrowy i silny zwierzak ulega wypadkowi np. komunikacyjnemu, pogryzieniu przez innego psa czy zwierzę, w sposób tak dotkliwy, że leczenie nie wchodzi w grę..
Oczywiście decyzję o eutanazji zawsze podejmuje właściciel psa i choć jest ona wyjątkowo trudna i przykra, egoizmem jest zatrzymywanie przy sobie „na siłę” niewyobrażalnie cierpiącego zwierzęcia. Wielu właścicieli obawia się bólu, jaki będzie towarzyszył ich psu podczas tego zabiegu. Jednak prawidłowo przeprowadzona eutanazja nie boli, przed nią psa wprowadza się w stan znieczulenia ogólnego i utraty świadomości, tj. przed zabiegiem chirurgicznym. Następnie podaje się dopuszczone na rynek substancje czynne powodujące zatrzymanie czynności serca i czynności oddechowej. Środki podaje się najczęściej dożylnie. Jeśli potrafimy zapanować nad emocjami, możemy być przy psie podczas jego ostatnich momentów, jeśli nie, lepiej pozostawić psiaka w rękach zaufanego lekarza i powrócić do niego, gdy będzie już po zabiegu, uważa się bowiem, że kontakt z nieżywym psem jest konieczny do prawidłowego przejścia przez żałobę.
Żałoba
Jeśli traktowaliśmy psa jak członka rodziny, żałoba po jego stracie ma identyczne etapy, jak żałoba po stracie bliskiego człowieka. Ważne jest, aby przejść przez każdy z nich, co spowoduje zakończenie związku człowieka ze zwierzęciem. Pierwszym pojawiającym się po śmierci czworonoga stanem jest „negacja, wypieranie”- mamy wrażanie, że to niemożliwe, że pies nie żyje. Odczucie może być spotęgowane, gdy śmierć była nagła i niespodziewana. Właśnie na tym etapie pojawia się chęć zatrzymania akcesoriów psa: obroży, smyczy, kępki sierści, jego prochów, stawianie nagrobka itp. Z pomocą przychodzą coraz liczniejsze w Polsce cmentarze i krematoria dla zwierząt, umożliwiające nam swego rodzaju rytualizację żałoby. Kolejny etap żałoby to tzw. faza głębokiego smutku, trwająca od kilku dni do kilku tygodni, a nawet dłużej. Im silniej emocjonalnie byliśmy związani z psem, tym intensywniej przeżywać będziemy jego stratę. Ostateczną fazą prawidłowo przeżytej żałoby jest reorganizacja, gdy akceptujemy stratę czworonoga i mimo iż nie wypieramy go z pamięci, ból i poczucie straty nie są już tak intensywne. Stajemy się spokojni, a po psie pozostają nam miłe wspomnienia.
Niekończące się poczucie straty
Proces przeżywania utraty czworonożnego towarzysza może „zablokować się”. Dotyczy to często osób starszych i samotnych, których pies był jedynym towarzyszem codzienności, nawiązują oni więc z nim ścisły związek emocjonalny. Człowiek może doznawać zaburzeń depresyjnych i lękowych, nie chce zobaczyć ciała psa, (więc nie przechodzi prawidłowo fazy negacji), rozpoczyna nawet poszukiwanie identycznego czworonoga. W takim przypadku niezbędna może okazać się pomoc psychoterapeuty.
Ból po stracie psa, jest zawsze bardzo silny, a emocje, jakie mu towarzyszą, nie powinny być skrywane ani tłumione. Tak jak każdą stratę, tak i tą trzeba przeżyć, dając sobie czas. Nigdy jednak nie należy starać się za wszelką cenę utrzymać psa przy życiu, kosztem jego bólu i cierpienia, bojąc się zmierzyć się ze śmiercią czworonoga…
Źródło: Encyklopedia PIES, Alnot-Perronin, Arpaillange, Pageat, wyd. DELTA, str. 196-199

Jeśli nie możesz poradzić sobie z utratą ukochanego Przyjaciela- napisz, podziel się uczuciami, bo przecież gdy dzielimy radość to mamy dwa razy więcej radości, a gdy dzielimy smutek mamy połowe smutku.