Dziś trochę dobrostanie zwierząt – pies to system naczyń połączonych.
Ból fizyczny wynikający z alergii, złej diety czy problemów jelitowych jest jednym z najczęstszych zapalników agresji i lęku.
Pies to nie „psiedziecko” – dlaczego kochając za bardzo, wyrządzamy im krzywdę?
Codziennie w Fundacji odbieramy telefony: „Pies stał się agresywny”, „Pies niszczy dom”, „Boję się własnego psa”. Gdy ci sami podopieczni trafiają pod nasze skrzydła, widzimy smutną prawidłowość: to nie pies się zepsuł. To my, ludzie, zapomnieliśmy, kim jest pies.
1. Jelita to drugi mózg – także u psa
Obserwujemy psy przybywające do fundacji: wychudzone, z matową sierścią, sypiącą się skórą i chronicznymi biegunkami. Wielu właścicieli szuka pomocy u behawiorystów, zapominając o weterynarzu i dietetyku. Pies, którego skóra swędzi 24 godziny na dobę przez alergię, lub którego brzuch boli po każdym posiłku z powodu śmieciowej karmy, nie ma zasobów, by być grzecznym. Ból fizyczny rodzi frustrację, a frustracja wybucha w postaci problemów behawioralnych. Jeśli nie nakarmisz psa zgodnie z jego gatunkowymi potrzebami, nie oczekuj, że będzie stabilny emocjonalnie.
2. Pułapka „idealnego psa do dzieci”
Molosy często reklamuje się jako „nianię na kanapę”. To niebezpieczny mit. Kiedy w domu pojawia się „Jesika i Brajanek”, zajęcia dodatkowe i szkoła, pies nagle staje się meblem. Pies to zwierzę społeczne i zadaniowe. Zamknięcie go w czterech ścianach, ograniczanie aktywności do szybkiego „siku” pod blokiem, bo dzieci mają lekcje, to prosta droga do katastrofy. Niezrealizowane potrzeby – ruch, węszenie, praca z człowiekiem –zamieniają się w destrukcję lub wybuchy agresji. Pies nie jest zabawką dla dzieci, jest wymagającym partnerem, który potrzebuje Twojego czasu bez reszty.
3. Molos w kojcu – przepis na lęk i agresję
Druga skrajność to kupowanie potężnego molosa „dopilnowania” i zamykanie go w kojcu. Molos to pies, który żyje dla swojego stada. Odizolowany od człowieka, pozbawiony bodźców, zaczyna postrzegać świat jako zagrożenie. Ludzie budują kojce, bo zaczynają się bać własnego psa, nie rozumiejąc, że to właśnie ten brak więzi i izolacja zrodziły potwora. Pies w kojcu to pies nieszczęśliwy, a nieszczęśliwy pies to pies niebezpieczny.
4. To nie jest człowiek w futrze
Nazywanie psa „psiedzieckiem” i traktowanie go jak niemowlę to forma znęcania się w białych rękawiczkach.
- Pies ma inne potrzeby niż człowiek: Pies nie potrzebuje nowej obroży z cyrkoniami – potrzebuje co najmniej 60 minut swobodnego węszenia w lesie czy na łąkach.
- Pies nie chce być przytulany na siłę przed telewizorem – chce pracować umysłowo i czuć jasne zasady.
- Pies nie jest złośliwy – on komunikuje swoje niezaspokojone potrzeby.
5. Miasto dla molosa jest środowiskiem nienaturalnym i ekstremalnie wymagającym, a dla wielu osobników – po prostu toksycznym.
Oto analiza, dlaczego miasto to dla molosa wyzwanie, któremu mało kto potrafi sprostać:
A) Przebodźcowanie – „Systemowy błąd” w głowie molosa. Molosy, zwłaszcza te o silnym instynkcie stróżującym (jak Cane Corso czy Presa Canario), mają bardzo niski próg tolerancji na naruszanie ich przestrzeni przez obcych.
- W mieście: Tłumy ludzi, rowery, hulajnogi, hałas tramwajów, zapachy setek innych psów. Dla psa stróżującego to stan nieustannego alarmu.
- Efekt: Pies nie potrafi odpocząć. Jego układ nerwowy jest w ciągłym napięciu (wysoki poziom kortyzolu). To prowadzi do tzw. reaktywności – pies zaczyna „wybuchać” na widok każdego psa czy człowieka, bo jego "koszyk cierpliwości" przelewa się już po wyjściu z klatki schodowej.
B) Architektura kontra Anatomia
Molosy to ciężkie psy, których piętą achillesową są stawy i kręgosłup.
Schody i windy: Nawet kilka schodków kilka razy dziennie to dla młodego, rosnącego molosa (do 2. roku życia) lub dla seniora (jak Salsa czy Tayson) ogromne obciążenie.
- Beton i asfalt: Chodzenie głównie po twardym podłożu niszczy amortyzację stawów. Molos potrzebuje miękkiej trawy, piachu, leśnej ściółki.
- Śliskie podłogi: Panele i płytki w mieszkaniach to dla molosa "lodowisko", które prowadzi do mikro urazów i zerwań więzadeł.
C) Brak „pracy” i frustracja terytorialna
Molos potrzebuje czuć, że ma rewir. W bloku jego „rewirem "staje się balkon lub drzwi wejściowe.
- Pies słyszy sąsiada na klatce i chce zareagować (ostrzec), ale jest karcony za szczekanie. Nie może spełnić swojej naturalnej potrzeby ochrony, co buduje w nim ogromną frustrację.
- Spacer na smyczy między blokami nie daje psu możliwości rozładowania energii. Pies potrzebuje swobodnego ruchu, a nie tylko „chodzenia przy nodze” na krótkiej smyczy w smogu.
D) Społeczna presja i lęk otoczenia
Miejskie osiedle to miejsce, gdzie każdy centymetr jest wspólny.
- Ludzie boją się dużych psów. Właściciel molosa w mieście żyje w ciągłym stresie: „czy sąsiad się nie przyczepi?”, „czy pies nie warknie?”. Pies doskonale czyta ten stres.
- Brak swobodnych wybiegów dla psów, które nadawałyby się dla molosa. Wpuszczenie 50-kilogramowego, silnego psa do małego „dog-parku” z piętnastoma innymi psami to prośba o tragedię. Molosy rzadko są typami „wszystkich kocham”, a ich styl zabawy (taranowanie) jest często odbierany jako agresja.
Czy miasto jest więc wykluczone?
Nie, ale pod warunkiem, że właściciel ma pełną świadomość kosztów:
- Logistyka: Codzienne wywożenie psa autem do lasu/na łąki (minimum 3-4 razy w tygodniu).
- Edukacja: Praca z behawiorystą od szczeniaka nad tzw. "miejską neutralnością".
- Domowe warunki: Parter lub winda, dywany/wykładziny na wszystkich śliskich powierzchniach.
- Czas: Poświęcenie czasu na stymulację umysłową, która zmęczy psa bardziej niż spacer po betonie.
Podsumowując: Dla większości molosów miasto to więzienie o zaostrzonym rygorze. Jeśli ktoś kupuje molosa do bloku, bo „ładnie wygląda” i „będzie go kochał”, a potem spędza z nim 15 minut na osiedlowym trawniku – to jest to prosta droga do oddania psa do Fundacji z etykietą "agresywny”, podczas gdy pies jest po prostu chory z przebodźcowania i braku ruchu.
Zanim kupisz „kolejne psiedziecko” – pomyśl!
Zanim zdecydujesz się na molosa, spójrz w lustro i zapytaj:
Czy mam czas na 10-15 lat codziennej, ciężkiej pracy?
Czy stać mnie na wysokiej jakości dietę i kosztowne leczenie (które przy molosie jest pewne)?
Czy rozumiem, że pies to drapieżnik o specyficznych potrzebach, a nie maskotka dla dzieci?
Codziennie ratujemy ofiary ludzkiej niefrasobliwości. Psy, które straciły domy, bo właściciele nie udźwignęli prawdy o ich naturze. Nie kupuj psa, jeśli nie jesteś gotów zaakceptować go takim, jakim jest – jako psa, a nie projekt Twoich marzeń o „idealnym przyjacielu”.
Zadbaj o całość: o brzuch, o skórę, o głowę. Dopiero wtedy zobaczysz prawdziwego szczęśliwego psa.
Równowaga jest możliwa tylko wtedy gdy przestajemy być egoistami.